Tu znajdziesz przycisk "Pauza", którego szukasz od miesięcy.

Czujesz, że miasto wysysa z Ciebie życie? Ucieknij do miejsca, gdzie czas płynie wolniej. 1,34 hektara terenu, szum strumyka i domowa kuchnia – tylko dla Ciebie i maksymalnie kilkunastu innych osób. Żadnych tłumów. Żadnego pośpiechu. Tylko Ty i cisza.

Sprawdź, czy mam wolne miejsca

Tylko 2 domki i willa. Terminy znikają szybko.

"To jedyne miejsce, gdzie brak zasięgu jest zaletą, a powidła śliwkowe śnią się po nocach." – Opinia Gościa

Czy to brzmi znajomo?

Twoje zmęczenie to nie wina braku snu. To wina nadmiaru bodźców.

  • Budzisz się już zmęczony, a zasypiasz z telefonem w ręku, scrollując bez celu w poszukiwaniu dopaminy, bo Twój mózg nie potrafi się wyłączyć.
  • Wracasz z urlopu w "luksusowym hotelu" bardziej wyczerpany niż przed wyjazdem, bo zamiast odpoczywać, walczyłeś o leżak przy basenie i stałeś w kolejce do bufetu.
  • Jesz w biegu "plastikowe" jedzenie, które nie ma smaku, i zapomniałeś już, jak pachnie prawdziwy chleb na zakwasie wyjęty prosto z pieca.
  • Ciągły szum miasta, klaksony i powiadomienia sprawiają, że czujesz się jak chomik w kołowrotku. Biegniesz coraz szybciej, ale nigdzie nie docierasz.
To nie jest życie. To przetrwanie. Twoje ciało nie potrzebuje kolejnej kawy ani tabletki na ból głowy. Ono krzyczy o ciszę. Prawdziwą, głęboką ciszę.
Rezerwat leśny Brzęki w Borach Tucholskich – widok na las w pobliżu agroturystyki tuŻur

W świecie, gdzie wszyscy krzyczą, luksusem jest cisza.

Wmówiono Ci, że luksus to złote krany, marmury w lobby i basen, w którym nie ma miejsca, by popływać. To kłamstwo.

Prawdziwy luksus w XXI wieku to brak zasięgu, gdy tego chcesz. To 1,34 hektara terenu na wyłączność dla zaledwie kilku osób. To moment, w którym słyszysz własne myśli, a jedynym "hałasem" jest szum strumyka i śpiew ptaków.

W tuŻur nie płacisz za "nocleg". Płacisz za odzyskanie równowagi.

Tak wygląda Twój poranek, jeśli zdecydujesz się tu przyjechać.

Otwierasz oczy bez budzika. Za oknem widzisz tylko zieleń Borów Tucholskich. Wychodzisz na taras z kubkiem gorącej kawy. Powietrze pachnie żywicą i wilgotnym mchem.

Siadasz w fotelu. Cisza jest tak głęboka, że słyszysz bicie własnego serca. Nikt niczego od Ciebie nie chce. Żadnych maili. Tylko Ty, las i zapach kawy.

Czujesz, jak napięcie w karku puszcza po raz pierwszy od miesięcy. Jesteś w domu.

Marzena Fryszka, uśmiechnięta gospodyni agroturystyki tuŻur w Borach Tucholskich

Nie wynajmujesz pokoju od firmy. Odwiedzasz dom pasjonatki.

Nazywam się Marzena Fryszka. Odwiedziłam 40 krajów na 5 kontynentach. Widziałam wiele hoteli, ale stworzyłam tuŻur, bo sama szukałam czegoś innego. Czegoś prawdziwego.

Nie jestem "Managerem Obiektu". Jestem Gospodynią. To oznacza, że nie traktuję Cię jak numeru w Excelu. Traktuję Cię jak gościa, który odwiedził daleką znajomą.

Jestem tu, by upiec Ci chleb, doradzić, gdzie znaleźć najpiękniejszy widok na Wdę, albo... zniknąć i dać Ci święty spokój, jeśli tego potrzebujesz. To Twój czas.

Z moich podróży przywiozłam jedną prawdę: najlepsze wspomnienia powstają przy stole. Dlatego w tuŻur kuchnia to serce domu.
— Marzena

Jedzenie, które smakuje dzieciństwem.

Zapomnij o hotelowym bufecie z "plastikową" jajecznicą. Jestem wierna filozofii Slow Food.

Tutaj zjesz chleb na zakwasie, który piekę sama. Spróbujesz powideł śliwkowych, które smażyły się godzinami, by nabrać głębi. Jeśli robię jajecznicę, to na kurkach z lasu obok, a nie na pieczarkach z marketu.

Gotuję sezonowo, lokalnie i bez kompromisów. Wierzę, że jedzenie to nie tylko paliwo. To przyjemność, którą masz prawo celebrować.

Mogłabym Ci opowiadać o tym miejscu godzinami, ale jestem nieobiektywna. Dlatego posłuchaj tych, którzy jeszcze tydzień temu byli tak samo sceptyczni jak Ty.

Inni, tak samo zmęczeni jak Ty, znaleźli tu ukojenie.

★★★★★

"Po raz pierwszy od lat mogłem wyjechać na urlop i naprawdę wyłączyć głowę. Cisza, święty spokój i pyszne domowe jedzenie. Wrócę na pewno."

– Wojciech Kubiński

★★★★★

"Powidła śliwkowo-wiśniowo-czereśniowe z kardamonem będą mi się śniły do końca życia. Miejsce idealne na relaks i wyciszenie."

– Ilona Kerger

★★★★★

"Super klimatyczne miejsce w środku lasu. Jeśli ktoś jest fanem takiego odpoczynku, doskonale się odnajdzie w tuŻur!"

– Henio

Boisz się, że będziesz się nudzić?
Albo że szef nie będzie mógł się dodzwonić?

OBIEKCJA

"Co ja tam będę robić?"

Prawda: Nuda w mieście jest męcząca. Nuda w tuŻur jest twórcza. Ale jeśli nie lubisz leżeć w hamaku: mamy rowery, kajaki (300m do Wdy), trasy spacerowe, saunę, balię i największą piaskownicę w województwie. Ty decydujesz o tempie.

OBIEKCJA

"Muszę być pod telefonem."

Prawda: Nie jesteśmy na końcu świata. Mamy internet. Wystarczy, żeby obejrzeć film na Netflixie czy wysłać maila, ale nie licz na światłowodową prędkość do ściągania terabajtów danych. I o to właśnie chodzi.

Szanuję Twój czas, więc powiem to wprost.

To miejsce NIE jest dla Ciebie, jeśli:

  • Szukasz miejsca na głośną imprezę, wieczór kawalerski z nagłośnieniem na tarasie.
  • Oczekujesz hotelowego boya, który wniesie walizki i recepcji czynnej 24/7.
  • Nie lubisz psów, kotów i bliskości natury (czasem komar też przyleci).

Ale jeśli szukasz ciszy, dobrego jedzenia i świętego spokoju – jesteś w domu.

Tańsze niż wypalenie zawodowe.

Pomyśl, ile wydajesz na kawy na mieście, nieudane "szybkie wypady", które tylko męczą, albo terapię, gdy stres zjada Cię od środka.

Pobyt w tuŻur to nie wydatek. To inwestycja w Twoje zdrowie psychiczne. To tańsze niż tydzień zwiedzania zabytków w biegu, a efekt zostaje z Tobą na miesiące.

Mam tylko 2 domki i 2 apartamenty.
Terminy znikają szybko.

To nie jest chwyt marketingowy. To matematyka. Aby zachować kameralność i ciszę, nie przyjmuję tłumów.

Jeśli marzysz o konkretnym terminie – nie czekaj.

Jutro znowu obudzisz się zmęczony przy dźwięku budzika.
Chyba że zrobisz ten jeden krok dzisiaj.

Zrób pierwszy krok do ciszy.

Nie jestem automatem. Chcę Cię poznać, aby przygotować Twój pobyt idealnie. Zadzwoń lub napisz – odbieram osobiście.

Poszukajmy terminu dla Ciebie

"Gwarantuję Ci, że wyjedziesz stąd z inną głową. Albo przynajmniej zjesz najlepszą pomidorową w życiu."

— Marzena